Tym razem krotko w nawiazaniu do wydarzen w PIS-ie.

Czesto powtarzam ten niepopularny poglad. Wzbudza on kontrowersje, emocje.

Ale konsekwentnie powtarzam. Zwracam sie przy tym w szczegolnosci do partii, ktorym zalezy na osiagnieciu ponad partykularnych interesow. Do tych, ktorym nie chodzi o wladze dla samego rzadzenia. Nie watpie, ze nie dotrze to rowniez do przekonanych tym, ktorzy uwazaja, ze polityka jest z definicji teatrem zmagan oszustow, w dazeniu do wyszarpania korzysci dla siebie i kumpli. Oni niech walcza o parytety dla kobiet.

Zwracam sie natomiast, z przekonaniem wlasciwego zaadresowania petycji, do PIS. Wyciagajcie wnioski.

Przestancie wprowadzac do polityki: nauczycieli, pracownikow dydaktycznych, pedagogow, dziennikarzy.

Ci ludzie maja swoje zalety. Powinni sie realizowac w swoich dziedzinach. Nauczyciele niech wierza w swoja wielkosc i madrosc ... w klasie, wsrod uczniow. Nie potrafia jednak wyzbyc sie tego przekonania wychodzac z budynku szkoly. Tymczasem ich wiedza, inteligencja i mozliwosci analityczne koncza sie na szkolnych korytarzach.

Marcinkiewicz, Pitera, Tusk, Jakubiak, Ołdakowski, Kaminski (tu, w ogole mam watpliwosci co do jakiegokolwiek wyksztalcenia), Bielan (analogicznie, jak drugi guru w sprawach wizerunkowych PIS-u. Eksperci do doradzania.), Poncyliusz, Kowal, Kluzik-Rostkowska, Schetyna, Zielinski - nie chce mi sie dalej wymieniac.

Apeluje do Prezesa Jaroslawa Kaczynskiego, aby rozpedzic pokoj nauczycielski. To srodowisko ma widoczne z kilometra, niczym nieuzasadnione poczucie wlasnej wielkosci. Nie dostrzegaja przy tym, ze nie obracaja sie w szkolnych i uczelnianych murach. Sa najnormalniej w swiecie zmieszni.

Prawnicy, ekonomisci, managerowie, inzynierowie, ale nie pokoj nauczycielski.