Swita premiera Tuska, wraz ze swoim Guru (stosowniejsze byloby zapewne przytoczenie czolobitnego manifestu glupkowatego Nowaka) obraza inteligencje kazdego przecietnie nawet myslacego Polaka ( nie dotyczy: za mlodych, zeby nie dac sie latwo oszukac, dobrze zaopatrzonych w licencjaty, po nobilitujacych przeprowadzkach do duzych miast).
Wytykanie i wysmiewanie tego jest troche, jak wysmiewanie sie z psa, ze sika na trawniku.
Zdarzaja sie oczywiscie perelki, jak chocby ostatnie, kilkudniowe, sowicie zroszone potem, wysilki wyjasnienia wszystkim, ze morderca dzialacza PIS z Lodzi chcial zabic posla Niesiolowskiego. W koncu triumfalne podsumowanie z ust premiera, ze "w USA zabojstwo prezydenta nie jest czyms niezwyklym". No coz, nalezaloby ich we dwoch przebadac. Pewnie choroby, na ktore cierpia sa rozne, ale rownie dotkliwe. Przede wszystkim dla sluchaczy.
Swoja droga wiara pana Tuska, w glupote swoich rodakow, ktorzy uwierza, ze zabojstwo prezydenta w Stanach nie jest czyms nadzwyczajnym plus mega komleksy postsowieckiej kolonii, ktore to z kolei kaza uznac kazde wydarzenie za swiatle, nowoczesne i postepowe, poniewaz posiadajace swoje rodowod za granica, budza moje wspolczucie dla czlowieka, ktory powinien byc mezem stanu, a nie zalosnym picerem z teatralnie wymalowanym na twarzy wyrazem zatroskania i glebokiego zamyslenia.
Przejdziecie do historii juz w najblizszych wyborach parlamentarnych i nawet nie zrozumiecie dlaczego. Wydawac wam sie bedzie, ze po prostu za slabo sciemnialiscie.






